Ile naprawdę kosztuje firmę karta sportowa, z której nikt nie korzysta?
Większość firmowych budżetów na aktywizację sportową i wellness opiera się na boleśnie prostym, ale wadliwym mechanizmie: płacimy co miesiąc i po cichu liczymy, że zespół faktycznie z tego skorzysta. W rzeczywistości jednak spora część opłacanych abonamentów po kilku tygodniach staje się tak zwanymi „martwymi duszami”.
W przeciętnej polskiej firmie zatrudniającej 100 osób roczny koszt kart sportowych to szacunkowo 80 000 do 140 000 zł. To kwota, która co miesiąc znika z budżetu HR-u, nie pozostawiając niczego, poza chwilowym wrażeniem dobrej inwestycji.
A teraz pytanie, które HR managerowie zadają sobie rzadziej, niż powinni: ilu z tych stu pracowników faktycznie korzysta z karty regularnie?
Z obserwacji rynku wynika, że aktywnie korzysta z niej zaledwie 30-50% posiadaczy kart. Reszta ma kartę „na wszelki wypadek”, „bo się należy” albo „bo koleżanka namówiła”. Leży w portfelu obok wizytówek, których nikt nigdy nie użyje. Właściciele codziennie sobie obiecują, że „jutro zaczną” i, że „teraz to już na pewno”.
To nie jest zarzut wobec kart sportowych, tylko obserwacja dotycząca natury benefitów w ogóle: każdy z nich, który wymaga dojazdu, przebrania się, rezerwacji terminu i poświęcenia dwóch godzin w środku dnia, będzie wykorzystywany przez mniejszość. Nawet jeśli jest darmowy.
Siłownia do której wychodzisz i już w niej jesteś
A gdyby siłownia zewnętrzna stała trzy minuty od biurka (albo minutę, jeśli się pospieszyć)?
Zobaczmy na twardych liczbach, jak wygląda porównanie roczne: karty sportowe vs. siłownia zewnętrzna.
Karta sportowa (pakiet dla 100 osób): to po prostu subskrypcja, czyli powtarzalny i co jakiś czas rosnący koszt miesięczny. Skoro rocznie to wydatek rzędu ok. 80 000 – 140 000 zł, to po zaledwie pięciu latach z budżetu znika ponad pół miliona, a firma tak naprawdę nie buduje żadnego trwałego majątku.
Siłownia zewnętrzna na terenie firmy to z kolei stabilna inwestycja jednorazowa i pełnoprawny środek trwały w księgach rachunkowych. Koszt roczny to 1-2 tys. zł – drobny, wręcz niezauważalny koszt rocznego przeglądu technicznego (oczywiście poza początkowym kosztem zakupu sprzętu).
Realna dostępność dla pracowników
Tradycyjne karty sportowe są z natury mocno obciążone czasem i uciążliwą logistyką. Z kolei własna siłownia jest zawsze na wyciągnięcie ręki, w pełni dostępna od razu w trakcie przerwy lub tuż po zakończonej pracy.
Absolutnie nie twierdzimy, że siłownia na świeżym powietrzu zastąpi karty sportowe w 100%. To całkowicie naturalne, że część zespołu woli pójść na basen, odprężającą jogę w studiu czy intensywnego squasha. Twierdzimy jednak, że siłownia zewnętrzna lub park z urządzeniami do street workout przy siedzibie to mądra, jednorazowa inwestycja, która przez lata daje efekt nieporównywalnie większy niż wydatki rzędu setek tysięcy złotych rocznie, które w tradycyjnym modelu często po prostu bezpowrotnie przepadają.
Co więcej, takie własne, firmowe rozwiązanie skutecznie dociera do ludzi, których system kart bezlitośnie pomija. Pracownicy, którzy naprawdę potrzebują ruchu, czyli ci, którzy siedzą osiem godzin dziennie, mają sztywne plecy i bolące karki, to dokładnie ci, którzy nie mają czasu ani energii, żeby po pracy jechać na siłownię. Karta leży. Owoce w czwartek znikają w pięć minut. Webinar o mindfulness ogląda sześć osób, z czego cztery z wyciszonym dźwiękiem.
Wniosek jest prosty, choć niewygodny: jeśli chcesz, żeby pracownicy się ruszali, musisz usunąć bariery. Wszystkie. Dojazd, przebranie, rezerwację, czas. Zostaw sam ruch.
Siłownia, do której nie trzeba jechać, przebierać się ani rezerwować terminu
Siłownia zewnętrzna na terenie firmy usuwa każdą z tych barier jednocześnie. Wystarczy zerknąć na urządzenia siłowni zewnętrznej z serii S-Line, żeby zobaczyć, jak niewiele miejsca i logistyki wymaga taka strefa.
Lokalizacja. Stoi na parkingu, przy budynku, na skwerze za biurem. Trzy minuty od biurka.
Brak logistyki. Nie potrzebujesz torby sportowej, szatni ani prysznica. Piętnaście minut umiarkowanego treningu na świeżym powietrzu nie wymaga przebrania się w strój gimnastyczny. Wychodzisz, robisz serię podciągnięć albo ćwiczysz na orbitreku, wracasz.
Dostępność. Przerwa obiadowa wykorzystana lepiej niż na scrollowanie telefonu w kuchni. Nie trzeba rezerwować, płacić ani nikogo pytać o zgodę. Sprzęt stoi i czeka, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.
Efekt? Korzystają ci, którzy nigdy nie poszliby do klubu fitness. Ci, którzy „nie mają czasu”. Ci, dla których barierą była logistyka, a nie niechęć do ruchu. A to jest zdecydowana większość załogi.
Co daje firmie siłownia na świeżym powietrzu: twarde argumenty
Mniej L4, więcej energii w pracy
Dane Światowej Organizacji Zdrowia nie pozostawiają wątpliwości: brak aktywności fizycznej to czwarty czynnik ryzyka przedwczesnej śmierci na świecie, odpowiadający za około 3,2 miliona zgonów rocznie w skali globalnej. Sprowadzając to do skali jednej firmy, liczby wciąż robią wrażenie.
Badania nad programami korporacyjnego wellness konsekwentnie pokazują, że regularna aktywność fizyczna przekłada się na niższą absencję chorobową, mniejszą liczbę wizyt lekarskich i wyższy poziom energii. Populacja aktywnych pracowników generuje po prostu mniej kosztów zdrowotnych niż populacja siedząca. Warto przy tym poznać zasady skutecznego treningu na siłowni plenerowej, żeby ta energia przekładała się na realne efekty, nie tylko dobre samopoczucie.
Przerwa na ruch daje jeszcze jeden efekt: ludzie wracają do biurka z lepszym nastrojem. Piętnaście minut na świeżym powietrzu resetuje głowę skuteczniej niż kawa. Kto prowadził kiedykolwiek spotkanie o czternastej, wie, jak duże to ma znaczenie.
Team building, który nie wymaga wyjazdu za miasto
Firma wydaje kilkanaście tysięcy złotych na integrację raz w roku (wynajem ośrodka, paintball, kajaki). Fajnie, ale efekt trwa tydzień. Siłownia zewnętrzna daje integrację codzienną. Mniejszą, cichszą, ale za to ciągłą.
Ludzie z różnych działów spotykają się na drążkach w przerwie obiadowej. Rozmawiają. Robią wspólne wyzwania: kto pierwszy zrobi dziesięć podciągnięć. Wspólnota budowana przy wysiłku fizycznym powtarza się codziennie, nie raz w roku. To zresztą ten sam mechanizm, który sprawił, że street workout i kalistenika zbudowały wokół siebie tak silne, oddolne społeczności.
A zdjęcia pracowników ćwiczących na firmowej siłowni? To gotowy, autentyczny content na LinkedIn i stronę kariery. Mówi kandydatom więcej niż sekcja „nasze benefity”, że ta firma naprawdę dba o ludzi, nie tylko o cyferki.
Od decyzji do pierwszego treningu: 4 do 8 tygodni
Dla firm ceniących szybkość i całkowicie bezproblemowe wdrożenia mamy świetną wiadomość: cały proces od pierwszej, niezobowiązującej rozmowy, przez projektowanie, aż po produkcję i docelowy montaż zamyka się w przedziale 4-8 tygodni. Sam montaż na miejscu trwa zaledwie 1-2 dni. Nie trzeba robić przeprowadzek, remontować biura, przestawiać biurek ani wstrzymywać codziennej pracy zespołu. Można to bez najmniejszego problemu zrobić w weekend – w poniedziałkowy poranek pracownicy przychodzą do firmy i widzą gotową, zupełnie nową strefę aktywności. To natychmiastowy „efekt wow”, który potężnie buduje morale i pokazuje, że pracodawca dba o zespół nie tylko na papierze.
Gdzie to postawić: scenariusze dla różnych typów firm
Biuro z terenem zielonym. Idealny scenariusz. Wystarczy 40-80 m² trawnika za budynkiem. Zestaw drążków, poręczy i 2-3 urządzeń cardio wkomponowany w zieleń, na przykład z gotowej propozycji zestawów street workout do parków kalistenicznych.
Kampus korporacyjny lub park technologiczny. Więcej przestrzeni pozwala na rozbudowaną strefę outdoor (cardio, siłowa, relaksacyjna). Często kilka firm korzysta z jednej strefy, dzieląc koszt i zwielokrotniając efekt.
Hala produkcyjna lub centrum logistyczne. Po 8 godzinach na nogach pracownicy potrzebują rozciągania i mobilizacji, a nie ciężkiego treningu. Twister, koło tai chi, ławka do rozciągania. Kompaktowa strefa regeneracyjna przy stołówce lub wejściu, złożona z prostego sprzętu street workout.
Firma bez własnego terenu. Wynajmujesz biuro? Porozmawiaj z zarządcą budynku. Siłownia podnosi atrakcyjność całego obiektu dla najemców, a zarządcy niekiedy finansują takie inwestycje z funduszu eksploatacyjnego.
Jak to może wyglądać w praktyce: przykładowe scenariusze
Poniższe przykłady ilustrują typowe konfiguracje i efekty, jakich można się spodziewać przy tego typu inwestycji. To scenariusze poglądowe, nie raporty z konkretnych, nazwanych wdrożeń. Inspirację i realne układy urządzeń warto podglądać w galerii realizacji GYM PARK.
Park technologiczny, 10-12 urządzeń. Strefa wspólna między budynkami, dostępna dla pracowników kilku firm naraz. Tego typu strefy najczęściej stają się nieformalnym punktem integracji między działami i firmami.
Firma produkcyjna, 6 urządzeń. Teren obok stołówki. Pracownicy ćwiczą przed zmianą i w przerwie, głównie korzystając z urządzeń rozciągających i mobilizujących po długim staniu przy linii.
Software house, 4 urządzenia. Kompaktowy zestaw street workout. W firmach z młodszym zespołem tego typu strefa często staje się chętnie fotografowanym elementem kultury firmowej i trafia na profile w mediach społecznościowych.
Najczęstsze pytania HR managerów
Czy pracownicy naprawdę będą korzystać?
Tak, i to głównie ci, którzy omijali kluby fitness. Liczy się przede wszystkim lokalizacja: sprzęt musi stać blisko, przy codziennej trasie z i do biura. Im bliżej wejścia, tym wyższe wykorzystanie.
Czy musimy zapewnić szatnię i prysznic?
Nie. Piętnaście minut umiarkowanego treningu nie wymaga prysznica. To nie crossfit, to ruch w ubraniu roboczym. Jeśli macie zaplecze, świetnie, ale jego brak nie jest przeszkodą.
Co z bezpieczeństwem i odpowiedzialnością pracodawcy?
Urządzenia GYM PARK posiadają certyfikat zgodności z normą PN-EN 16630 i są zaprojektowane do użytkowania bez nadzoru. Warto jednak, jak przy każdej infrastrukturze sportowej, przygotować krótki regulamin korzystania i dbać o regularne przeglądy techniczne.
Czy to da się rozliczyć jako koszt firmy?
Tak. Siłownia zewnętrzna to środek trwały podlegający amortyzacji. Szczegóły zależą od formy prawnej i księgowości firmy, więc warto to skonsultować z Waszą księgowością.
Jeden telefon, cztery tygodnie i benefit, z którego ludzie naprawdę korzystają
Nie musisz znać się na sprzęcie fitness. Nie musisz mierzyć terenu co do centymetra ani pisać skomplikowanych specyfikacji. Musisz wiedzieć jedno: ile masz miejsca i ilu masz ludzi. Resztę bierzemy na siebie, zaczynając od bezpłatnej konfiguracji strefy treningowej dopasowanej do Waszego terenu.
Pracownicy spędzają w biurze osiem godzin dziennie, pięć dni w tygodniu, jedenaście miesięcy w roku. Zasługują na coś lepszego niż karta, z której nie korzystają, i webinar, którego nie oglądają. Zasługują na miejsce, w którym mogą wstać od biurka, wyjść na zewnątrz i poczuć, że mają energię do działania. Sprawdź, dlaczego kolejne firmy stawiają właśnie na GYM PARK jako sprawdzonego producenta, albo skontaktuj się z naszym doradcą, żeby porozmawiać o Waszym terenie.
Zadzwoń: +48 661 412 341 – porozmawiajmy. Przygotujemy projekt i kosztorys bezpłatnie.